Lublin odsłona pierwsza – czyli słów kilka o tym, jak postanowiliśmy zanurzyć się w nim po uszy

Wstyd się przyznać, ale choć Lublin to moje rodzinne miasto, nigdy nie pochyliłam się nad jego kulinarną odsłoną. Z repertuaru kuchni regionalnej, na blachę wykułam jedynie cebularze, pierogi z kaszą gryczaną (i to na słodko – robiła nam je w dzieciństwie moja mama; wersji wytrawnej nigdy nie przyjrzałam się z bliska, a podobno na smakoszy działa jak zła) oraz rodzimą Perłę. Tej ostatniej wypiłam tyle, że do dzisiaj się dziwię, czym to ja się przysłużyłam temu światu, że choroba filipińska ominęła mnie szerokim łukiem 😉

No ale do rzeczy. Po wielu latach własnej ignorancji biję się w pierś, dlatego pokornie postanowiłam nadrobić zaległości. Okazja ku temu jest szczególna, bowiem Lublin w tym roku obchodzi swój SIEDEMSETNY jubileusz!!! Z tej właśnie przyczyny zapragnęłam mu się odwdzięczyć. Za piękne dzieciństwo i młodość, za wszystkie szalone chwile i cudowne wspomnienia. A jest w czym wybierać…

Kto był w Lublinie, ręka do góry. Kto nie był, niech czym prędzej kupuje bilet i da się porwać lokalnym atrakcjom – i tym kulinarnym, i tym z kuchnią nie mającym za wiele wspólnego. W Lublinie i jego okolicach nie sposób się nudzić. Wystarczy, że przejdziecie się Krakowskim Przedmieściem, miniecie Bramę Krakowską i znajdziecie się u progu Starego Miasta pełnego renesansowych kamienic żeby zrozumieć, że to miasto ma duszę. Nie jakąś tam duszyczkę, nie klimat – ono ma duszę z prawdziwego zdarzenia, mnóstwo niezwykłych zakamarków, niebanalną historię i Palikota 😉 Możecie spędzić popołudnie przechadzając się od knajpy do knajpy – gwarantuję Wam,  że nie ujdzie Wam to na sucho 😉 Możecie eksplorować tajemnicze podziemia, wpaść na Zamek, zanurzyć we wnętrzach Kaplicy Trójcy Świętej i podziwiać piętnastowieczne malowidła. A jak Wam się znudzi – pomaszerujcie do Centrum Kultury. Na pewno będzie się działo coś godnego uwagi. A jeśli nie, to przy dźwiękach naprawdę dobrej muzyki, przycupniecie sobie w Szklarni i złapiecie oddech przy piwie, drinku, albo filiżance herbaty. Wieczorem zajrzyjcie do Dziwnie Ukrytej Przestrzeni Artystycznej (w skrócie D.U.P.A. ;-)) albo zerknijcie, co dzieje się w browarze – latem uruchamia on swoje plenerowe kino, serwuje świeżutką Perłę z kija, a głodomorom zapewnia oryginalne jedzenie w Perłowej (z tej opcji skorzystacie przez cały rok, ale latem będzie ona wspaniałym zwieńczeniem plenerowej odsłony Lubelskich Browarów). To wszystko i o wiele więcej znajdziecie w jednym, niepozornym mieście.

DSC_2584

Przed przyjazdem, obowiązkowo przeczytajcie co nieco o żydowskiej społeczności, która licznie zamieszkiwała Lublin przed wybuchem II wojny światowej. Bez żydowskiego akcentu, Lublin nie byłby Lublinem w takiej odsłonie, w jakiej możecie go dzisiaj oglądać. Bardzo żałuję, że nie uczyli nas o tym w szkołach. Wśród mieszkańców miasta niewielu jest takich, którzy pochylili się nad tym na własną rękę i wiedzą, w jak bardzo żydowskim niegdyś mieście przyszło im dzisiaj żyć. Na tych, którym historia polskich Żydów jest bliska, czeka  Państwowe Muzeum na Majdanku. Jeśli zdecydujecie się wybrać tam z wizytą, koniecznie zrzućcie później z siebie to brzemię w Mandragorze – żydowskiej restauracji w sercu Starego Miasta, która serwuje najlepsze placki ziemniaczane na świecie i urządzona jest tak, żebyście czuli się jak w żydowskim domu. Obowiązkowo z wyprzedzeniem zadbajcie o rezerwację. Najlepiej z miesięcznym 🙂 Dla „spontanicznych” gości, może zabraknąć miejsca – szczególnie w weekendy.

DSC_2627

Jeśli zdecydujecie się przyjechać na dłużej, koniecznie wyskoczcie na Pojezierze Łęczyńsko – Włodawskie, wybierzcie na spacer po Nałęczowie lub Kazimierzu, albo skuście się na dodatkowe dwa, trzy dni na Roztoczu. Tam przyroda zachwyci nawet najbardziej wymagających, a i pobliski Zamość jest niczego sobie – choć kuchnię ma słabą, to bez wątpienia nadrabia okolicą.

Innymi słowy w Lublinie naprawdę jest co robić, a oferta kulturalna miasta z roku na rok rośnie w siłę. Z tego właśnie względu, o Lublinie będziemy w najbliższych miesiącach donosić regularnie. Będzie to nasz pierwszy cykl poświęcony konkretnemu regionowi Polski, w którym zapoznamy Was z najpopularniejszymi daniami, restauracjami i wydarzeniami godnymi Waszej uwagi. Podzielimy się z Wami spostrzeżeniami, przepisami i zdradzimy gdzie zjecie najlepsze cebularze w mieście 😉

DSC_2637 DSC_2632 DSC_2628 DSC_2625 DSC_2580 DSC_2575 DSC_2573 DSC_2572 DSC_2567 DSC_2566

Ania

8 komentarzy

  1. Kwiecień 21, 2017
    Edyta

    Ja, też Lublinianka, na nowo od jakiegoś czasu poznaję Lublin. Wszystkim polecam i są zachwyceni! Czekam na rekomendacje kulinarne, bo my zawsze do mamy (a teraz babci) na obiadek. Pozdrawiam!

    Reply
    • Kwiecień 21, 2017
      Ania

      Z przyjemnością będziemy donosić co w lubelskich restauracjach piszczy 😉 pozdrawiamy!!! 🙂

      Reply
    • Kwiecień 23, 2017
      aNia

      Edyta, a może chcesz zwrócić naszą uwagę na jakieś szczególne miejsce? Może jest w Lublinie coś, co koniecznie powinno zostać przez nas uwzględnione w naszym cyklu i spotka się z Twoim zainteresowaniem? 🙂 Jesteśmy otwarci na wszelkiego rodzaju opinie i wskazówki 🙂

      Pozdrawiam ciepło,
      A.

      Reply
      • Lipiec 27, 2017
        aga

        W Bramie krakowskiej jest muzeum bramy krakowskiej -nieco zapomniane przez turystow i lublinian, niesamowite w swej strukturze budowlanej i niezwykle w zbiorach, gwarantuje ze zaintersuje kazdego od dziecka do seniora. Pozdrawiam. Aga

        Reply
  2. Kwiecień 23, 2017
    Leszek

    A pierogi z kaszą komiecznie z miętą i nie na słodko !

    Reply
    • Grudzień 1, 2017
      Ania

      Tak! Zgadzam się 🙂 uwielbiam szczególnie latem 🙂

      Reply
  3. Lipiec 27, 2017
    aga

    Och…Muzeum Bramy Krakowsiej… 😉

    Reply
    • Grudzień 1, 2017
      Ania

      🙂

      Reply

Leave A Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Your email address will not be published. Required fields are marked *

More infoto instagram